|
|
|
LESZEK DEREZIŃSKI
Federacja Związków
Pracodawców, Dzierżawców
i Właścicieli Rolnych
Stanowisko
Federacji Związków Pracodawców, Dzierżawców i Właścicieli Rolnych
w sprawie niektórych rozwiązań zawartych w założeniach do nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa oraz ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.
Jeszcze tak niedawno jednym z głównych tematów wielu dyskusji na temat rolnictwa, był problem nadmiaru żywności i związane z tym ograniczanie produkcji rolnej. Temat nadprodukcji w rolnictwie, szczególnie europejskim, eksponowali przede wszystkim politycy, a problem ten znalazł swoje odbicie w warunkach, na jakie nasz kraj musiał się zgodzić przystępując do Unii Europejskiej.
Nagle sytuacja zmieniła się diametralnie. W ciągu dwóch lat ceny żywności wrosły na świecie o ponad 40% i nadal rosną, a problemem wyżywienia zajął się nawet szczyt G8. Również u nas, w kraju, wystarczyło obniżenie zbiorów w 2007 roku by ceny żywności poszybowały w górę. W dużej mierze zdezaktualizowały się też nadzieje na tanie biopaliwa. Susza bieżącego roku tą sytuację jeszcze bardziej komplikuje, i mimo niższych cen skupu zbóż, zapowiedzi potanienia żywności stały się tylko pobożnymi życzeniami.
W tej sytuacji jeszcze bardziej aktualnie i wiarygodnie brzmią wnioski i postulaty skierowane do naszych krajowych decydentów wypracowane na zorganizowanej przez nas, niespełna pół roku temu, konferencji dotyczącej roli i znaczenia gospodarstw towarowych. Stwierdziliśmy wtedy, że niedoceniana jest rola sprawnych organizacyjnie i efektywnie zarządzanych dużych gospodarstw wysokotowarowych, które produkując wyłącznie na rynek w znacznym stopniu go stabilizują.
Gospodarstwa takie powinny się stale rozwijać i wzmacniać swój potencjał produkcyjny, jednak, aby to mogły czynić, muszą mieć środki, szanse rozwoju i poczucie stabilizacji. Jeżeli chodzi o środki finansowe to dobre gospodarstwa, mimo wielu utrudnień, mogą je pozyskać, bądź w formie kredytów, bądź z różnych programów w ramach PROW. Zdecydowanie gorzej jest natomiast z poczuciem stabilizacji i perspektyw.
Stabilizacja jest niezbędna całej gospodarce, jednak w szczególności rolnictwu, chociażby ze względu na długie cykle produkcyjne i zmienność warunków klimatycznych. Gospodarkę, jak również rolnictwo musi cechować społeczne zaufanie, którego nie można zaskakiwać i zakłócać decyzjami, które w radykalny sposób zmieniają warunki gospodarowania. Nie można w stosunku do rolnictwa prowadzić polityki w perspektywie kadencji (od wyborów do wyborów), bo wtedy jest ona skierowana do rolników - wyborców, a nie rolników - producentów rolnych.
Stabilizacja jest w szczególności potrzebna tysiącom gospodarstw, które dzierżawią grunty i obiekty skarbu państwa. Działają one permanentnie w stanie niepewności. Praktycznie już od chwili zawarcia pierwszej umowy, dla dzierżawcy zaczyna się takie "polskie piekiełko". Gospodarując na wydzierżawionej na czas określony ziemi, rolnik do samego końca nie wie czy zawarta umowa będzie mogła być przedłużona. Jednocześnie cały czas, ze strony ANR trwają różnego rodzaju naciski dotyczące wyłączania części gruntów z dzierżawy. Stawiane są coraz bardziej wygórowane żądania w zakresie czynszów dzierżawnych i zabezpieczeń finansowych, co powoduje, że ta forma użytkowania nieruchomości rolnych jest bardzo ryzykowna, rodzi niezadowolenie, frustracje i skutecznie odstrasza rolników od podejmowania decyzji inwestycyjnych.
Tworzony wokół dzierżaw i dzierżawców klimat polityczny ma też swój negatywny wpływ na działalność ANR i zatrudnionych w niej pracowników. Z informacji przekazywanych do Federacji kształtuje się obraz Agencji jako zbiurokratyzowanej instytucji. W odczuciu społecznym kształtuje się wrażenie, że pracownicy Agencji pracują dla siebie, a nie dla szybkiej obsługi interesantów - dzierżawców. Wyrazem tego są przewlekłe procesy przy przedłużaniu dzierżaw i karkołomne ciągnące się przez kilka lat procedury przy sprzedażach nieruchomości. Taki stan nie może trwać. Szanujmy się wzajemnie i niech każdy swoje robi dobrze.
W przeciwieństwie do innych krajów europejskich u nas dzierżawa jest tą gorszą formą użytkowania nieruchomości rolnych i przez wielu decydentów traktowana jest jako zło konieczne. Zasady dzierżawy regulują wyłącznie przepisy Kodeksu Cywilnego, które nie zabezpieczają trwałości gospodarowania na cudzej ziemi, ponadto pozwalają na wiele dowolności, różnych interpretacji czy też, co często się zdarza, nadinterpretacji.
Z myślą o stabilizacji warunków gospodarowania dzierżawców rolnych, Federacja przez kilka ostatnich lat prowadziła intensywne prace nad opracowaniem projektu ustawy o dzierżawie rolnej, której podstawowym celem miało być zagwarantowanie trwałości dzierżawy rolnej. W czerwcu br. "projekt" został oficjalnie przekazany Sekretarzowi Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Panu Kazimierzowi Plocke. Minister Plocke zapewnił nas, że nad przedłożonym projektem w resorcie niezwłocznie zostaną podjęte prace.
Polska nie byłaby jednak Polską, gdyby zamiast merytorycznej dyskusji nad złożonymi przez nas propozycjami nie powstała w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi koncepcja, którą można nazwać "parcelacją dzierżaw rolnych".
Informacje o zakresie i treści proponowanych zmian w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa oraz ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego, zbulwersowały całe środowisko dzierżawców zrzeszonych w Federacji Związków Pracodawców, Dzierżawców i Właścicieli Rolnych. Proponowane zmiany w istotny sposób odbiegają od zmian w tych ustawach, które Federacja konsultowała w 2007 roku i polegają na:
-
ograniczeniu kupna i wydzierżawienia gruntów z zasobu skarbu państwa przez jeden podmiot do powierzchni nie większej niż 300 albo 500 ha (w zależności od przyjętego wariantu),
-
weryfikacja umów dzierżawy,
-
ograniczenie tej formy użytkowania gruntów skarbu państwa,
-
przyspieszenie prywatyzacji nieruchomości skarbu państwa wyłącznie w formie ich sprzedaży.
W projektowanych zmianach, zdaniem Federacji można zaaprobować jedynie, (choć nie są znane szczegóły tego uregulowania), zniesienie ograniczenia sprzedaży nieruchomości, co do których zgłoszono roszczenia reprywatyzacyjne.
Pomysł weryfikacji umów dzierżawy, a tak można nazwać tak zwane "dostosowanie umów dzierżawy do nowych zasad wydzierżawiania gruntów", które polega na ustaleniu górnego pułapu wielkości dzierżawy na poziomie 500 (300) ha, jest nie do przyjęcia. Takie stanowisko Federacji wynika z wielu przesłanek, a mianowicie:
-
Jest to szantaż w stosunku do dzierżawców. Albo dzierżawca zgodzi się na wyłączenie gruntów z dzierżawy, albo nawet wieloletnia umowa wygaśnie z mocy prawa. Jest to rozwiązanie niespotykane dotychczas w polskim prawodawstwie. Dzierżawca nie będzie miał żadnych szans w negocjacjach z urzędnikami z ANR. Takich nieprzewidywalnych i rewolucyjnych pomysłów zawsze dzierżawcy bali się najbardziej.
-
W przypadku umów dzierżawy, które są umowami handlowymi, Skarb Państwa jest stroną i nie może bez żadnych powodów zrywać, czy też ich jednostronnie unieważniać. Należałoby się tutaj zastanowić nad zasadnością jak i zgodnością z konstytucyjnym porządkiem demokratycznego państwa prawa.
-
Dzierżawy powyżej 300 ha w większości dotyczą zorganizowanych części majątku skarbu państwa. Są to gospodarstwa prowadzące często produkcję zwierzęcą i zatrudniające pracowników byłych PGR. W takich gospodarstwach, bez negatywnych skutków nie można zmniejszać dowolnie ich powierzchni. Część z tych gospodarstw to spółki pracownicze i zmniejszenie areału może doprowadzić do ich likwidacji bądź upadłości, ale nade wszystko do zmniejszenia zatrudnienia.
-
Byli pracownicy PGR to obywatele Polski, też mają prawa i nie można ich traktować jako ludzi gorszej kategorii. Nie można ich skazywać na "pracę na czarno".
Spółki pracownicze to wielorodzinne gospodarstwa rolne oparte na dzierżawie, a możliwość pracy w nich to jedyna korzyść, jaką uzyskali pracownicy byłych PGR, lub ich rodziny, z prywatyzacji majątku narodowego. Rolnicy indywidualni byli w Polsce uwłaszczani w ramach reformy rolnej. Może, więc nadszedł już czas na uwłaszczenie tych drugich, którzy z pracą w rolnictwie związali niekiedy całe swoje życie i nadal w rolnictwie pracują. Dlatego też rozważyć należy umożliwienie pracownikom gospodarstw rolnych działających w formie spółek indywidualnego dzierżawienia ziemi i innych nieruchomości i pozostawienie im swobody wyboru w zakresie formy gospodarowania.
Z projektowanych zmian przepisów i ich uzasadnienia wynika, że ma nastąpić przyspieszenie prywatyzacji, ale wyłącznie w formie sprzedaży tych nieruchomości.
Federacja nie jest wrogiem sprzedawania gruntów. Z całą mocą to podkreślamy, jednak przy ograniczonym ich zasobie i bardzo skomplikowanej na świecie sytuacji w zakresie produkcji żywności, grunty te powinny trafiać do gospodarstw towarowych lub do gospodarstw, które w wyniku powiększenia obszaru taki status uzyskają. Uważamy, że nie dopuszczalne jest tworzenie nowych tzw. "gospodarstw socjalnych" lub utrwalanie takich gospodarstw. Ziemia nie powinna również trafiać do gospodarstw będących w agonii. Gospodarstwo prowadzące produkcję ogólnorolną mające 5 ha, gdy dokupi drugie 5 ha i generalnie nie przebuduje swojej struktury produkcji, nadal będzie gospodarstwem socjalnym.
Jeżeli sprzedaje się grunty SP na preferencyjnych warunkach, a takie warunki stwarza możliwość rozłożenia na raty należności za wykupione grunty, należy stworzyć dodatkowe wymogi (nie tylko formalne dotyczące wykształcenia, okresu zamieszkania w gminie itp.).
Te dodatkowe wymogi, zdaniem federacji, powinny być podobne jak w przypadku udzielania pomocy unijnej (np. inwestycje w gospodarstwach rolnych). Gospodarstwo mające zamiar dokupić grunty powinno zastać ocenione pod względem sprawności gospodarowania. Powinno opracować biznes plan gwarantujący zwiększenie produkcji na rynek i przez okres, co najmniej 10 lat powinno być związane z celem.
Federacja uważa, że polityka w zakresie gospodarowania gruntami skarbu państwa lub ich całkowitej prywatyzacji powinna sprzyjać przebudowie struktury obszarowej gospodarstw, powinna umacniać gospodarstwa towarowe, a nie konserwować obecną sytuację. W projektowanych zmianach takiego podejścia nie widać, a jedynym ich celem jest stworzenie pozorów satysfakcji u jak największej liczby rolników lub pseudo rolników, czyli tzw. "elektoratu"
Argumenty Federacji, rolników, pracowników nauki, że dzierżawa jest dogodnym sposobem użytkowania nieruchomości rolnych gdyż w przeciwieństwie do transakcji kupna nie wymaga angażowania jednorazowo znacznego kapitału, a posiadane przez dzierżawcę środki mogą być przeznaczone na inwestycje w gospodarstwie lub zakupy obrotowych środków produkcji, jak wynika z projektowanych zmian przepisów, nikogo a w szczególności polityków zupełnie nie interesują. Aby wzmocnić pozycje producentów w stosunku do odbiorców płodów rolnych proponuje się z jednej strony, tworzenie przy wsparciu finansowym państwa grup producenckich i spółdzielni, a z drugiej ograniczenia obszarowe w dobrych, towarowych gospodarstwach dzierżawców. Prawda wynikająca z praktyki wskazuje dobitnie, że to właśnie duże towarowe gospodarstwa rolne są motorem zakładania grup producenckich. Ważnym jest by grupy producenckie szerzej poprzez podejmowanie inwestycji zajęły się przechowalnictwem i przynajmniej wstępnym przetwarzaniem płodów rolnych.
Potrzeba nam pozytywnych działań rozwagi, mniej fałszu i obłudy.
Zdaniem kreatorów i realizatorów polskiej prywatyzacji (Janusza Lewandowskiego, Tomasza Gruszeckiego, Mirosława Pietrewicza), największą porażką polskiej prywatyzacji w latach 1990 - 1997 była prywatyzacja PGR. Spłacone zostały, co prawda, po latach stare długi tych gospodarstw, powstały jednak jednocześnie enklawy bezrobocia i biedy. Nikt dokładnie nie oszacował strat materialnych, produkcyjnych, a przede wszystkim społecznych. Koszty zasiłków dla bezrobotnych, zasiłków i zapomóg z pomocy społecznej, programów pomocowych i aktywizujących były i są nadal ogromne. Najlepsza sytuacja jest tam, gdzie menadżerowie rolnictwa razem z załogami dawnych PGR zachowali dorobek i stworzyli w oparciu o dzierżawę nieruchomości zasobu skarbu państwa, nowoczesne, konkurencyjne, dostosowane do wymogów gospodarki rynkowej przedsiębiorstwa rolne.
Zdaniem Federacji duże gospodarstwa nie są i nigdy nie będą problemem rolnictwa w Polsce.
Problem jest natomiast rozdrobniona struktura agrarna, której nie uzdrowi kilkaset tysięcy hektarów odebranych dzierżawcom i sprzedanym gospodarstwom rodzinnym. Pomóc natomiast może aktywizacja przepływu ziemi z gospodarstw małych do dużych, a także powrót do gospodarstw przynajmniej części ziemi znajdującej się poza nimi (według różnych źródeł statystycznych jest to 3 - 4 mln ha użytków rolnych. Problemem jest brak pomysłu, jak to zrobić?
Dla nas ludzi od lat związanym z wsią, zawsze dobro rolnictwa, ludzie, ich praca i godne życie, liczy się najbardziej. Dlatego twierdzimy, że wieś potrzebuje polityki rozważnej, spokojnej, rozsądnych perspektywicznych programów rozwoju i przemian, a nie rewolucyjnych przesyconych ideologią rozwiązań.
wrzesień 2008 r.
|